Reportaż ślubny Lidii i Bartka

Ach co to był za bal… czyli krótka relacja z fotoreportażu ślubnego Lidki i Bartka.

Dzień zdjęciowy zaczęliśmy (zazwyczaj na reportaże staram się chodzić z Krzysztofem ) od przygotowań w domu Panny Młodej.

Lidka przywitała nas – jeszcze w „rosole” . Podczas zakładania elementów sukni ślubnej mieliśmy przyjemność fotografować nieco więcej nóg niż pozwalało na to długie odzienie;) Nie mam autoryzacji na upublicznianie tych zdjęć – mogę więc tylko powiedzieć że wyszły naprawdę ślicznie i zgrabnie ( te nogi oczywiście).

Pokażę za to zasznurowywanie z kawałeczkiem odsłoniętych pleców – też niczego sobie

Panna Młoda sznurowanie sukni
Panna Młoda przygotowania

Światło zastane w domu było dosyć ciemne choć bardzo plastyczne dlatego ma wielu zdjęciach musiałam się wspomagać lampą błyskową. Choć niektóre klatki udało mi się złapał bez błysku jaśniutką „pięćdziesiątką”.

Sąsiedzi Panny Młodej ustawili przed wjazdem kapitalną „bramkę”. Zgrywne dziewczyny przebrane za „robotnice drogowe” strzegły wejścia w kaskach. No i chciał nie chciał – Pan Młody musiał płacić.

Zwyczaje ślubne - bramka

…a tu jeszcze ostatnie utrwalanie fryzury…. i ostatni rzut oka w lustro….

Panna Młoda przed wyjściem z domu

… krótka przemowa i błogosławieństwo …

Przygotowania i Błogosławieństwo w domu Panny Młodej

i odjechali……

Kościoły w małych miasteczkach i wsiach mają jakiś taki swój specyficzny romantyzm. Ja osobiście o niebo wolę je fotografować niż ogromne dużo chłodniejsze w odbiorze kościoły w wielkich miastach. Te są jakoś tak bliższe człowiekowi…

Dekoracja kościoła też ogromie wpływa na nastrój. Tu była taka jaką lubię – białe lilie, rozsypane płatki róż, świece… ze smakiem i bez przesady.

Dzięki wydłużonemu czasu naświetlania udało mi się oddać ciepłe barwy jakie nadawały świece i żyrandole.

Tu para młoda jeszcze w napięciu ….

…wreszcie padło oczekiwane „TAK”

Jak widać na zdjęciu są teraz szczęśliwi

Piewszy tanieć – to teraz bardziej stresujący moment niż „TAK”.

Tu sympatyczna niespodzianka bo Para Młoda wybrała ambitnie dosyć trudny i nie typowy taniec i zatańczyli CZACZE !

Podobno mieli tremę – ale nie było tego widać – a poszło im jak widać malinowo

Pierwszy taniec Pary Młodej

Później wszyscy już bawili się długo i wesoło….

Robienie zdjęć na Sali Balowej znacznie ułatwiała i wzbogacała okalająca ją antresola.

Podzieliliśmy się i robiliśmy część zdjęć z poziomu pary a część z góry – dzięki czemu właściwie cały czas mieliśmy dwie zupełnie różne perspektywy.

Na tę sesję zabraliśmy dwie silne stały lampy studyjne dzięki czemu udało się ładnie doświetlić wszystkie plany. Jednocześnie tak rozproszyć światło że mimo nadania pewnej przestrzeni nadal było miękkie. Co pozwala bardziej naturalnie oddać zastaną sytuację i ogólny klimat.

Zdjęcia robiliśmy z dwoma wyzwalaczami radiowymi dzięki czemu mogliśmy korzystać z lamp nie wchodząc sobie wzajemnie w drogę i jednocześnie uniknęliśmy przypadkowych błysków wywołanych przez flashe uczestników zabawy.

Podczas wesela odbyła się jeszcze mała sesja zdjęciowa w pokoju Nowożeńców.

(swoją drogą sympatyczny pokoik z naprawdę wypasioną łazienką)

Również tu zainstalowaliśmy lampy studyjne dzięki czemu mogłam manipulować światłem niemal jak w studio.

Zabawa trwała (jak to na weselach) do rana. Goście wcale nie chcieli wychodzić.  Myślę że wszyscy bawili się doskonale.

Ja osobiście chciałam BARDZO PODZIĘKOWAĆ Lidce i Bartkowi za to że– ugościli nas i traktowali jak równoprawnych gości.

Mimo że byłam w pracy czułam się jak na weselu u znajomych.  Na koniec dostaliśmy jeszcze na wynos pyszne ciasta w prześlicznych pudełeczkach na wynos.

Po świętach jeśli starczy mi czasu postaram się jeszcze dodać do tego postu kilka zdjęć samej zabawy – takich tańce – hulańce …..

26 grudnia 2010 - 14:26

Lidia wdzięczni i trochę zawstydzeni, ze staliśmy się przykładem dobrej sesji ślubnej chcemy jeszcze raz podziękować. Od początku współpracy czuliśmy dobrą energię co prawdopodobnie zaowocowało w ujęciach. Efekt to zasługa wprawnego oka, dobrej techniki i kontaktu tzw „klientem”, co Ilona i Krzysztof opanowali do perfekcji. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy (wraz z całą rodziną)i gorąco polecamy ten przesympatyczny „zespół”.
Lidka i Bartek (Ci, sprzed ołtarza)

Twój adres Email jest bezpieczny nigdy go nie publikuję ani nikomu nie przekazuję. Wymagane pola są zaznaczone *

*

*

Wystąpił błąd podczas wysyłania Twojego komentarza. Spróbuj ponownie

N a   F a c e b o o k u